Recenzja książki pt. „Ostre cięcie” autorstwa Maksa Allana Collinsa

ostre ciecie

Autor: Max Allan Collins

Tytuł: Ostre cięcie

Wydawnictwo: Oficynka

Liczba stron: 296

Powieść Maksa Allana Collinsa trafiła w moje ręce całkiem przypadkiem. Znalazłam ją na wyprzedaży i, długo się nie zastanawiając, kupiłam ją za jakieś marne grosze. Do tej pory tytuł Zabójcze umysły przywodził mi na myśl wyłącznie powszechnie znany amerykański serial kryminalny, przedstawiający pracę elitarnej jednostki FBI, zajmującej się na co dzień tworzeniem profili groźnych przestępców, w szczególności zaś nieuchwytnych seryjnych morderców. Przyznam szczerze, że serialu nigdy nie oglądałam, dlatego trudno mi porównywać powieść Collinsa z poprzedzającą ją wersją telewizyjną. Pewne jednak jest, że chyba po raz pierwszy czytałam książkę, która powstała na podstawie serialu. Nie da się ukryć, że znacznie częściej mamy do czynienia z ekranizacjami powieści niż odwrotnie. Po skończonej lekturze mogę jednak z czystym sumieniem stwierdzić, że książką Collinsa nie jestem rozczarowana, choć nieraz czytywałam lepsze kryminały. Serial ponoć bije ją na głowę, co oznacza, że może i z nim warto byłoby się zapoznać. Kto wie, może tak właśnie zrobię.

Ostre cięcie od dawna zalegało na mojej półce. Wielokrotnie przechodziłam obok, sięgałam po inne pozycje zarówno z domowego zbioru, jak i z osiedlowych bibliotek, a powieść Collinsa omijałam szerokim łukiem. Aż w końcu stwierdziłam, że nie po to ją kupiłam, by kurzyła się na półce. Jednego wieczoru ją zaczęłam, następnego popołudnia ją skończyłam. Mimo trochę ciężkiego początku i zbyt wielu bohaterów, których nadmiar sprawiał, że się gubiłam, wciągnęłam się bez reszty i po prostu nie mogłam się oderwać.

W miasteczku Lawrence w stanie Kansas ma miejsce szereg brutalnych zbrodni, których ofiarami padają bezdomni. Miejscową policję niepokoi fakt, że nieuchwytny morderca przed popełnieniem zbrodni myje, a następnie przebiera swoje późniejsze ofiary w nowe lub lekko znoszone, czyste ubrania. Policja głowi się, czemu tak osobliwe zachowanie ma służyć. Prowadzący śledztwo detektywi, nie mając żadnego punktu zaczepienia, postanawiają zwrócić się o pomoc do wchodzącej w skład FBI Jednostki Analiz Behawioralnych, której członkowie zajmują się tworzeniem profili psychodemograficznych seryjnych morderców. Policjanci z Lawrence liczą, że dowodzona przez Hotchnera ekipa podpowie im, gdzie powinni szukać polującego na bezdomnych nożownika, zanim zamieszkujących ulice miasta ludzi ogarnie prawdziwa panika.

Sprawa tych zbrodni najbardziej niepokoi nieformalnego przywódcę grupy JAB. Jason Gideon, doświadczony i odnoszący liczne sukcesy profiler, podejrzewa, że morderstwa bezdomnych zostały starannie zaplanowane. Nie spodziewa się jednak, co powoduje okrutnym mordercą, który wraz z rozwojem śledztwa staje się coraz brutalniejszy. Wkrótce w Lawrence zostaje porwana powszechnie lubiana i niezwykle sumienna studentka Szkoły Filmowej. Policja jest przekonana, że albo w mieście działają równocześnie: seryjny zabójca i porywacz, albo dziewczyna po prostu uciekła z domu. Gideon obawia się jednak, że obie sprawy coś łączy, a seryjny morderca i porywacz to jedna i ta sama osoba. Jeśli stary wyga ma rację, to dziewczyna jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Profilerzy rozdzielają się, by uniknąć kolejnego rozlewu krwi. Im szybciej wpadną na trop mordercy, tym lepiej będzie dla wszystkich. Czas jednak nie jest ich sprzymierzeńcem, co zauważają niemal na każdym kroku. Kim jest poszukiwany szaleniec i co popycha go do zbrodni? Czy Jason ma rację, poszukując wspólnego mianownika dla obu spraw, czy też przeczucie tym razem go myli?

Przedstawiona przez Collinsa historia z rozdziału na rozdział nabiera rumieńców i po niezbyt ciekawym, nieco żmudnym początku wpadamy w samo centrum wydarzeń. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, a i sam pomysł na fabułę zasługuje na pochwałę. Do wad tej pozycji na pewno zaliczyłabym zbyt dużą liczbę bohaterów (czynny udział w poszukiwaniach bierze chyba z 10 (!) osób, a to dosyć sporo, nie śmiem nawet wspominać, że oprócz nich są jeszcze pojawiający się co i raz technicy kryminalistyki, patolog i inni) oraz zbyt szczegółowe opisy przedstawiające losy członków JAB przed rozpoczęciem pracy w jednostce. Trudno spamiętać wszystkie te informacje, które choć dużo mówią o bohaterach, ich charakterach czy wykształceniu, to jednak w nadmiarze nie są wskazane. Kuleje tym samym trochę psychologizacja postaci mordercy, którą autor mógłby trochę rozwinąć. Wówczas nawet czytelnik podczas lektury mógłby w głowie tworzyć swój profil zabójcy. Nie zmienia to faktu, że mimo drobnych mankamentów Ostre cięcie, pierwsza część serii Zabójcze umysły, jest niezłą lekturą na nudny wieczór.

Moja ocena: 6/10

Źródło fotografii:
http://www.oficynka.pl/