Relacja z warszawskiego spotkania z Alex Marwood, czyli warto tę pisarkę poznać!

18664578_1318043028231098_6528147942754410028_nWystarczy na nią spojrzeć, by wiedzieć, że musi być artystką. Kimś niepowtarzalnym i intrygującym. Fantazyjny strój, burza różowych loków, uśmiech od ucha do ucha, nieodłączny elektroniczny papieros i dużo do powiedzenia. Bo z Alex Marwood można porozmawiać w zasadzie o wszystkim. Zawsze i wszędzie. O pisaniu, chimerycznej angielskiej pogodzie, zbrodniach, które wstrząsnęły światem, podróżach i dobrym jedzeniu. Autorka ma kieszenie pełne anegdot, które niczym asy wyjmuje z rękawa, gdy chodzi o to, by zainteresować słuchaczy. Przekonali się o tym uczestnicy warszawskiego spotkania, które odbyło się w ostatni piątek (26.05.2017) w zlokalizowanej w Hali Koszyki Księgarni Świat Książki.

Zorganizowane przez Wydawnictwo Albatros i Księgarnie Świat Książki, a prowadzone przez Katarzynę Puzyńską spotkanie było tym, czego oczekujemy od tego typu wydarzenia. Świetne pytania zmuszające Marwood do ujawnienia tajników swojego rzemiosła, wynikające zapewne po części z tego, że sama Puzyńska jest jedną z gwiazd polskiego kryminału, w połączeniu z gadatliwością i czarnym – bardzo brytyjskim – humorem zagranicznej pisarki stworzyły bardzo fajną całość, która na słuchaczach musiała zrobić dobre wrażenie. W spotkaniach autorskich chodzi bowiem nie tylko o to, by zdobyć upragnioną dedykację i pamiątkowe zdjęcie, lecz także dowiedzieć się o autorze czegoś nowego. W dobie internetu, gdy wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich, stworzenie interesującej rozmowy, która przykuje uwagę odbiorców, dosłownie graniczy z cudem. Nic więc dziwnego, że oryginalne i trafione w punkt pytania są podstawą udanego wywiadu.

Śmierć Sereny, narodziny Alex

Alex Marwood – wschodząca gwiazda brytyjskiego kryminału i zdobywczyni prestiżowych nagród – to autorka zyskująca nie tylko na świecie, ale i w naszym kraju coraz większą popularność, choć do niedawna w Polsce w ogóle o niej nie słyszano. Alex Marwood, a właściwie Serena Mackesy, bo tak brzmi prawdziwe nazwisko autorki, ma na swoim koncie dopiero trzy thrillery, a już jest o niej głośno! Jej powieściom daleko jednak do typowych kryminałów, w których głównym celem prowadzącego śledztwo detektywa jest wskazanie mordercy. Styl Alex Marwood w niczym nie przypomina stylu Agathy Christie. A żeby tego było mało trudno nazwać jej książki również pełnymi akcji thrillerami, chociaż w napięciu trzymają do ostatniej strony. Inspirowane prawdziwymi historiami niezmiennie mrożą krew w żyłach czytelników na całym świecie. Kto je czytał, wie, ze intryga kryminalna nie jest w nich elementem kluczowym. O wiele większe znaczenie zdają się mieć kreacje bohaterów oraz tło społeczno-obyczajowe, które w powieściach Marwood jest bardzo rozbudowane. Skrzętnie skrywane przez lata tajemnice, które wychodzą na jaw to podstawowe tworzywo dla fabuł thrillerów Marwood. Debiut literacki Marwood, czyli Dziewczyny, które zabiły Chloe, okazał się książką na bardzo wysokim poziomie, a dwie kolejne jej powieści w niczym mu nie ustępują, potwierdzając talent pisarki do tworzenia thrillerów psychologicznych, których nie powstydziliby się mistrzowie gatunku.

54678678Najbardziej przerażające historie pisze życie

Na spotkaniu w Hali Koszyki brytyjska pisarka opowiadała przede wszystkim o Najmroczniejszym sekrecie, książce szalenie mrocznej, ponurej, z przytłaczającą atmosferą, będącej opowieścią o narcystycznym zaburzeniu osobowości, luźno opartą na pewnej prawdziwej historii. Do księgarń najnowszy thriller autorki trafił 10 maja i, jak pokazują recenzje i zamieszczane w sieci opinie czytelników, zbiera on same pochwały. Książką Marwood zachwycona była również Kasia Puzyńska, która podczas spotkania nie omieszkała o tym wspomnieć. W przypadku Najmroczniejszego sekretu trzeba się nieźle nagimnastykować, by znaleźć kogoś, kogo jesteśmy w stanie polubić. Alex Marwood w jednym miejscu zdołała zgromadzić najgorszych przedstawicielu gatunku ludzkiego. Samolubni hedoniści o narcystycznych osobowościach, nieodpowiedzialni egoiści, którzy nie widzą nic, co wykracza poza czubek ich własnego nosa. Na piątkowym spotkaniu pisarka otwarcie mówiła, że bardziej od tego, kto zabił, interesuje ją, dlaczego to zrobił, jaki miał motyw, co go popchnęło do zbrodni. Ciemna strona psychiki człowieka to przestrzeń tyleż fascynująca, co niepokojąca i to właśnie ją Marwood zgłębia z największym zainteresowaniem. Pomysły do swoich fabuł autorka Zabójcy z sąsiedztwa czerpie z otaczającego świata. Okazuje się, że za inspirację do historii Jade Walker i Annabel Oldacre, nastoletnich morderczyń Chloe, posłużyło kilka postaci młodocianych przestępców. Na plan pierwszy wysuwają się: jedenastoletnia Mary Flora Bell, która zamordowała dwóch kilkuletnich chłopców, oraz Robert Thompson i Jon Venables, dwaj dziesięciolatkowie odpowiedzialni za śmierć dwuletniego Jamesa Bulgera. W przypadku Zabójcy z sąsiedztwa istotną rolę odegrała historia Dennisa Nilsena, który zamordował czternastu młodych mężczyzn, by potem trzymać ich rozkładające się ciała w mieszkaniu. Gdy zaczynali gnić, ciął ich na kawałki, gotował, aż mięso odkleiło się od kości, i spuszczał w toalecie. Brzmi przerażająco, ale to najprawdziwsza prawda! A co było inspiracją do Najmroczniejszego sekretu? Oczywiście historia do dziś niewyjaśnionego zaginięcia Madeleine McCann, którą autorka na spotkaniu przypomniała polskim czytelnikom.   

20170526_182534Na koniec zaskoczeni są wszyscy

W podejściu Alex Marwood do pisania kryminałów chyba najbardziej zaskakuje to, że autorka do samego końca nie zna tożsamości mordercy. To coś absolutnie niesamowitego! Bo o ile nie dziwi nas to, że czytelnik, mylony fałszywymi tropami, ma prawo nie znać rozwiązania zagadki, o tyle pisarz, autor całej historii, powinien być tym, który jako jedyny zna mordercę od pierwszej do ostatniej strony. Prawdę mówiąc, niezwykle trudno jest mi sobie wyobrazić taką sytuację. Każdy się chyba zgodzi, że nie byłoby dla nas zaskoczeniem, gdyby Marwood przed rozpoczęciem pracy nad książką przygotowywała jej szczegółowy plan. Ale nie wiedzieć, kto okaże się winny? Brzmi to dość niezwykle.

Serena Mackesy. Specjalistka od literatury erotycznej?

Takie smaczki to tylko niewielka część tego, co Alex Marwood zdradziła nam na swój temat. Dowiedzieliśmy się również, że pierwsze pieniądze z pisania wpadały do jej kieszeni już w czasach szkolnych, gdy przyszła pisarka tworzyła romanse pełne pikantnych szczegółów. Na tego typu historie wśród nastolatków popyt był duży, zajęcie okazało  się więc… mocno opłacalne. Na tym przykładzie widać, że młoda Serena była bardzo zaradna i bez trudu potrafiła znaleźć potencjalne źródło zysków. Pisarka przyznała też, że zdarzają się dni, gdy godzinami może patrzeć w komputer i nie napisać ani słowa. Ich przeciwieństwem są takie, gdy przez wiele godzin pracuje w pocie czoła, pisząc do upadłego. Wtedy zapomina o Bożym świecie: nie śpi, objada się czym popadnie i pali papierosa za papierosem.

Spotkanie, w którym miałam okazję uczestniczyć, pokazało, że Alex Marwood to nie tylko zdobywczyni Edgar Allan Poe Award i autorka bestsellerowych thrillerów, ale też niezwykle fascynująca postać, pozytywnie zwariowana pisarka, która jeszcze niejednym nam zaskoczy. Jeśli uczestniczyliście w warszawskim lub wrocławskim spotkaniu, to jesteście szczęściarzami, którzy pewnie bez wahania się ze mną zgodzą. A jeśli tym razem nie udało Wam się spotkać autorki, to warto mieć nadzieję, że Marwood jeszcze odwiedzi nasz kraj. A zanim do tego dojdzie, polecam Waszej uwadze wszystkie trzy thrillery autorki. To naprawdę świetne książki!