„Stokrotka w kajdanach”, Sharon Bolton [recenzja]

stokrotka-w-kajdanachAutor: Sharon Bolton

Tytuł: Stokrotka w kajdanach

Tytuł oryginalny: Daisy In Chains

Wydawnictwo: Amber

Liczba stron: 368

——————————————————————————————————————————–

Kocha, nie kocha, kocha, nie kocha, kocha, nie kocha, zabił, nie zabił, zabił, nie zabił…

Stokrotka w kajdanach to najnowsza powieść Sharon Bolton, niebędąca jednak kontynuacją losów policjantki Lacey Flint. Książka Bolton to solidny thriller z niezwykle zaskakującym zakończeniem. Autorka Karuzeli samobójczyń wprowadza do swej twórczości nową bohaterkę, w której przypadku nic nie jest pewne.

Współczesna Anglia. Z Maggie Rose, prawniczką i pisarką, kontaktuje się Sandra Wolfe, matka seryjnego mordercy, który właśnie odsiaduje dożywocie. Kobieta jest przekonana, że jej syn, znany chirurg onkolog, skazany za cztery morderstwa, w rzeczywistości jest niewinny. Zrozpaczona i zdeterminowana matka zrobi wszystko, by wyciągnąć ukochane dziecko z kłopotów. Z prośbą o pomoc zwraca się więc do Maggie, która w przeszłości nie raz wygrywała apelacje morderców, by po odniesionym sukcesie dany przypadek opisać w książce, dowodząc niekompetencji śledczych, prokuratorów i sędziów. Mimo nalegań ze strony pani Wolfe oraz zwolenników Hamisha, przekonanych o jego niewinności, prawniczka nie chce się podjąć obrony Wolfe’a. Jak sama tłumaczy, nie zwykła brać spraw z góry skazanych na porażkę. Przegrana zdecydowanie zaszkodziłaby jej reputacji. I choć wszystkich wokół zapewnia, że wierzy w winę Hamisha, sprawa mordercy otyłych kobiet, coraz bardziej zaczyna ją interesować. Co ciekawe, wkrótce zmienia zdanie i ostatecznie przyjmuje propozycję Wolfe’a. Dlaczego? Czy uwierzyła w jego niewinność, zapragnęła wstąpić do klubu szalonych wilczych fanek czy może chce w ten sposób zyskać rozgłos? Hamish, co oczywiste, nie przyznaje się do winy, nie wie jednak, jak udowodnić, że mówi prawdę. Maggie, nie mając zbyt wielu punktów zaczepienia, postanawia przyjrzeć się teorii Wolfe’a, uważającego, że ktoś go celowo wrobił w poczwórne morderstwo. Im bardziej jej klient otwiera się przed nią, tym bardziej ona zaczyna się angażować. Prowadząc własne śledztwo, zadaje niewygodne pytania, a nawet wywleka na powierzchnię mroczne sekrety sprzed lat. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że swoją nieustępliwością ściąga na siebie niebezpieczeństwo. Biorąc to wszystko pod uwagę, trzeba przyznać, że kluczowe wydaje się pytanie o to, czy Hamish Wolfe jest winny, czy też padł ofiarą źle funkcjonującego wymiaru sprawiedliwości. A jeśli to nie on zabił, to kto jest mordercą? Mnóstwo pytań i zero odpowiedzi.

Kocha, nie kocha, kocha, nie kocha, kocha, nie kocha, zabił, nie zabił, zabił, nie zabił… Sharon Bolton w Stokrotce w kajdanach w mistrzowski sposób prowadzi akcję, nieustannie mieszając w głowach swoim czytelnikom, którzy przez całą książkę usilnie zastanawiają się, czy Hamish Wolfe z zimną krwią zamordował cztery naiwne dziewczyny, których największą winą było to, że miały o kilkanaście kilogramów za dużo, został wrobiony czy też o jego oskarżeniu zdecydował nieszczęśliwy zbieg okoliczności.

Niekwestionowanym atutem powieści Bolton jest bogactwo skomplikowanych, nieco tajemniczych, a czasem wręcz niepokojących postaci. Czytelnicy znający wcześniejszą twórczość Sharon Bolton mogą w tym miejscu pomyśleć o Lacey Flint, londyńskiej policjantce skrywającej mroczną przeszłość. Takich bohaterów jest jednak więcej. Maggie Rose to kolejna kobieta, która intryguje i to zarówno swoim wyglądem (wszak nie każda prawniczka zdecydowałaby się przefarbować włosy na niebiesko), jak i swoją osobowością. Dlaczego przyjmuje tylko głośne sprawy, skoro nie udziela się w mediach? Czy chodzi o sławę, czy pociąg do brutalnych morderców? Z kim rozmawia, gdy wydaje się, że jest sama? Podobne pytania można by mnożyć. Pozostałe postaci, takie jak np. Sirocco czy Wolfe, w którego przypadku trudno stwierdzić, kiedy kłamie, a kiedy mówi prawdę, też są dość niepokojące, a przez to interesujące.

Zaskakującym zabiegiem ze strony autorki wydaje się wprowadzenie na karty powieści fragmentów tekstów użytkowych, czyli korespondencji bohaterów, w tym m.in. Hamisha z Maggie, artykułów z prasy oraz rozdziałów książek pisanych przez Maggie. Materiały te są niezwykle istotne z punktu widzenia fabuły, ponieważ przybliżają ważne dla śledztwa informacje, w tym okoliczności zaginięcia domniemanych ofiar Wolfe’a. Dzięki temu urozmaiceniu Stokrotkę w kajdanach czyta się niezwykle szybko (mają na to wpływ również krótkie rozdziały, skutecznie dynamizujące akcję), choć z drugiej strony możemy mówić o pewnym rozbijaniu ciągłości narracji, co nie każdemu może przypaść do gustu.

Podsumowując, trzeba przyznać, że najnowsza powieść Sharon Bolton to książka, która wciąga aurą tajemniczości i niedomówień. Przez przeszło trzysta stron czytelnik głowi się, jakie jest rozwiązanie zagadki, a na końcu pewnie i tak będzie się czuł zaskoczony, a może i oszukany, ponieważ brytyjska pisarska bardzo umiejętnie zwodzi swoich czytelników. Konia z rzędem temu, kto przed finałem domyśli się rozwiązania. Miłośnikom thrillerów i kryminałów polecam. Nie powinniście być zawiedzeni.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Amber

Źródło fotografii:
http://www.wydawnictwoamber.pl