Podsumowanie miesiąca – MARZEC 2017

Minął styczeń, minął luty, a17554024_726762747497421_4103703077814485651_n teraz minął marzec. Każdy z tych miesięcy obfitował w mnóstwo niezwykle interesujących i zachęcających do lektury książek, o których mogliśmy czytać na wielu blogach. O jednych tytułach było bardzo głośno, o innych – słusznie lub nie – znacznie ciszej. W marcu i do mojej biblioteczki trafiło sporo nowych pozycji. Na jedne, jak np. na powieść Alex Kavy, czekałam z niecierpliwością, po inne sięgnęłam zachęcona interesującymi opisami fabuły i pozytywnymi recenzjami, a część wpadła mi po prostu w ręce. Część z nich już przeczytałam, a część dopiero zamierzam. Epidemia Alex Kavy, Konklawe Roberta Harrisa, Baśnie barda Beedle’a J.K. Rowling, Grób mojej siostry Roberta Dugoniego oraz Co kryją jej oczy Sarah Pinborough to pozycje, których lekturę mam już za sobą. Największe wrażenie zrobił na mnie thriller Dugoniego, z przyjemnością przeczytałam również powieść Harrisa, Epidemia okazała się małym rozczarowaniem, choć niezwykle miło było spędzić kilka wieczorów u boku Maggie O’Dell, Baśnie barda Beedle’a pozwoliły mi choć na moment powrócić do ukochanego Hogwartu, a Co kryją jej oczy to powieść, w stosunku do której mam bardzo mieszane uczucia. Chcąc uporządkować to, co przeczytałam, i przypomnieć Wam w jednym miejscu swoje wrażenia, postanowiłam po raz pierwszy stworzyć post podsumowujący miesiąc. Nie wiem, czy spotka się to z Waszym zainteresowaniem, ale zamierzam co miesiąc publikować takie podsumowanie. Myślę, że w ten sposób i ja sobie przypomnę własne wrażenia z lektury książek z danego miesiąca. Nie zawsze to będą nowości, bo nie tylko nowości czytam, ale może coś z przedstawianych przeze mnie powieści się Wam spodoba. A zatem zachęcam do lektury! :)

1) GRÓB MOJEJ SIOSTRY, ROBERT DUGONI

d_3784Grób mojej siostry to thriller, który czyta się z niezwykłą przyjemnością. Muszę przyznać, że od samego początku byłam bardzo optymistycznie nastawiona do powieści Roberta Dugoniego i – ku mojej radości – nie zawiodłam się. Ta książka to pierwszy tom cyklu skoncentrowanego wokół losów Tracy Crosswhite, jednak ja już wiem, że bez wahania sięgnę po kolejne części. Jedyne, co mnie martwi w przypadku tej powieści, to nieznane nazwisko autora na polskim rynku wydawniczym. Naprawdę szkoda byłoby przegapić Grób mojej siostry z powodu nieznanego nazwiska autora.

Grób mojej siostry Roberta Dugoniego to idealna lektura dla miłośników thrillerów i to thrillerów niekoniecznie krwawych i brutalnych, lecz raczej osnutych wokół pilnie strzeżonych tajemnic z przeszłości. Z ręką na sercu zachęcam Was do lektury Grobu mojej siostry. Ani się obejrzycie, a książka pochłonie Was bez reszty, pozostawiając niedosyt, że to już koniec. Zdecydowanie tak!

Pełna recenzja: TUTAJ

 2) KONKLAWE, ROBERT HARRIS

d_3785Konklawe to moje pierwsze spotkanie z twórczością Roberta Harrisa, ale jakże udane. Nie miałam do tej pory okazji czytać żadnej książki tego angielskiego autora, choć o jego prozie słyszałam wiele dobrego. Dlaczego więc nie sięgałam po jego książki? Wydawało mi się, że powieści aspirujące do miana prozy historycznej (jak np. Trylogia rzymska, w której skład wchodzą Cycero, Spisek oraz Dyktator, albo Oficer i szpieg, którego akcja osnuta jest wokół słynnej na cały świat afery Alfreda Dreyfusa) nie są dla mnie i zwyczajnie mnie nie zainteresują. Konklawe, najnowszy thriller Harrisa (tak, to pełen napięcia i zaskakujących zwrotów akcji thriller), sprawiło, że w przyszłości sięgnę po niejedną powieść tego autora, nie obawiając się rozczarowania.

Konklawe wciąga czytelnika już od pierwszej strony. Niezwykle wiarygodnie przedstawione realia odbywającego się w Kaplicy Sykstyńskiej konklawe w połączeniu z nieprzewidywalną fabułą i finałem, po którym rozemocjonowany czytelnik aż krzyknie: „O, kurczę, niemożliwe!”, czynią tę książkę naprawdę świetną lekturą. Bardzo polecam! Wszystkim bez wyjątku. Konklawe Roberta Harrisa to niezwykła powieść, po którą zdecydowanie warto sięgnąć. Nie będziecie się nudzić!

Pełna recenzja: TUTAJ

 3) BAŚNIE BARDA BEEDLE’A, J.K. ROWLING

Baśnie_Barda_Bedlea_okładka_RGB01Harry Potter i jego magiczny świat to chyba jedyny temat, który nigdy mi się nie znudzi. Do historii Pottera i jego przyjaciół z Hogwartu lubię co jakiś czas wracać, czy to czytając powieści, czy to oglądając ich doskonałe ekranizacje. Przeżywanie na nowo przygód „chłopca, który przeżył” nieustannie sprawia mi ogromną frajdę, a każdy taki powrót przywodzi na myśl cudowne wspomnienia. I nie ma znaczenia, że z roku na rok jestem coraz starsza. Harry Potter to fenomen na skalę światową i coś, co wielu z nas kształtowało, trudno więc o nim zapomnieć. Tych powrotów jest już jednak coraz mniej, bo niemal wszystko już przerobiliśmy. Dlatego też każda, choćby najmniejsza, okazja cieszy. Taką okazją do powrotu do świata magii i czarodziejstwa było nowe wydanie Baśni barda Beedle’a, które 15 marca 2017 roku miało swoją premierę. 

Baśnie barda Beedle’a to zbiór poruszających opowieści, które uczą i bawią jednocześnie. W jego skład wchodzi pięć opowiadań, a każde z nich niesie za sobą morał, który warto zapamiętać. Trzeba przyznać, że nowe wydanie baśni prezentuje się bardzo dobrze. Twarda oprawa, piękne ilustracje znakomitego chorwackiego artysty Tomislava Tomicia i duża, ułatwiająca czytanie czcionka – wszystko to działa na korzyść tej pozycji. A jednak mimo to nie sposób nie zwrócić uwagi na objętość tej książki, która – nie oszukujmy się – jest naprawdę cieniutka. Gdyby tych pięć krótkich opowieści było pozbawionych obszernego i momentami niezwykle nużącego komentarza Albusa Dumbledore’a oraz licznych ilustracji, to z całości zostałoby bardzo niewiele. Uważam, że zawartych w zbiorze baśni powinno być co najmniej dziesięć, aby dłużej móc cieszyć się lekturą i powrotem do świata magii.

Muszę przyznać, że jestem nieco rozczarowana, bo ten zbiór, a właściwie zbiorek, nie spełnił moich oczekiwań, chociaż cieszę się, że dzięki niemu mogłam przypomnieć sobie doskonałą opowieść o trzech braciach, którzy byli posiadaczami znanych z siódmej części serii o Harrym Potterze Insygniów Śmierci. Nie zmienia to faktu, że Baśnie barda Beedle’a, podobnie jak Quidditch przez wieki oraz leksykon Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć, to pozycja, która powinna znaleźć się w domowej biblioteczce każdego potteromaniaka.

Pełna recenzja: TUTAJ

 4) EPIDEMIA, ALEX KAVA

MATTHEWS_Slub_Milosniczek_CzekoladyAlex Kava to autorka, dzięki której pokochałam literaturę z dreszczykiem. Nie mogę zapomnieć dnia, w którym moja znajoma na podróż samolotem poleciła mi Dotyk zła. Książka była absolutnie rewelacyjna, jej autorka stała się jedną z moich ulubionych pisarek, a agentka Maggie O’Dell jedną z ulubionych bohaterek. Mimo upływu lat oraz wzlotów i upadków Alex Kavy, której thrillery nie zawsze trzymały odpowiedni poziom, do którego przez lata przyzwyczaiła swoich czytelników, wciąż mam sentyment do Maggie, która od pierwszej powieści cieszy się moją niesłabnącą sympatią i wątpię, by to się kiedyś zmieniło.

Ze spokojem mogę polecić Wam tę powieść, choć uprzedzam, że z nóg nie zwala. Nie oczekujcie więc fajerwerków, bo będziecie rozczarowani. Ogromną siłą tego thrillera jest wiedza, jaką przekazuje nam autorka, a także bardzo silna główna bohaterka. Uwagę zwraca również przerażające przesłanie Epidemii, pokazującej, jak łatwo wywołać pandemię, na którą nikt z nas nie jest przygotowany. Straszna wizja, która – miejmy nadzieję – nigdy nie stanie się rzeczywistością.

Pełna recenzja: TUTAJ

 5) CO KRYJĄ JEJ OCZY, SARAH PINBOROUGH

co.kryja.jej.oczyCo kryją jej oczy to thriller nie tak mroczny i wciągający, jak go reklamują. Thriller, w którym napięcia jest jak na lekarstwo. Powieść do pewnego momentu czyta się jednak dość przyjemnie – szybko i z zainteresowaniem. Zmienia się to wtedy, gdy autorka zaczyna odchodzić od realizmu na rzecz sfery metafizycznej. Trzeba dodać, że oba te plany – realistyczny i metafizyczny – mają równorzędne znaczenie, co znaczy, że wzajemnie się dopełniają. Jawa i sen nieustannie się przenikają. Mnie – osobę twardo stąpającą po ziemi, która wierzy tylko w to, co widzi i czego może dotknąć – zakończenie thrillera Pinborough zupełnie nie przekonało. Co więcej, nawet mnie nie zachwyciło. Końcówkę – czytaną przeze mnie w istnych męczarniach i stopniowo narastającym rozczarowaniu – uważam za element najmniej udany i to, co przesądziło o tak niskiej ocenie książki. Ale to, że książka nie przypadła mi do gustu, nie znaczy, że i Wam ma się nie podobać. Wszystkiemu pewnie winien jest mój sceptycyzm i to, że od literatury z elementami niesamowitości stronię jak od ognia. A zatem nie zachęcam i nie zniechęcam. Sami musicie zdecydować, czy chcecie poznać historię tego miłosnego trójkąta.

Pełna recenzja: TUTAJ

O powieściach, które widać na zdjęciu, a których nie znajdujecie w tym zestawieniu, postaram się napisać już wkrótce. Zanim to jednak nastąpi na blogu powinny ukazać się recenzje trzech innych powieści, które równolegle czytam. A będą to: Każdy jej strach Petera Swansona, Dziewczyny, które zabiły Chloe Alex Marwood oraz Krwawa wyliczanka Tony’ego Parsonsa.

Czytaliście którąś ze wymienionych przeze mnie powieści? Albo którąś ze zdjęcia: Siedem sióstr, Nadmorski ogród lub Demaskatora? A może dopiero planujecie po nie sięgnąć? Podzielcie się wrażeniami, bardzo chętnie porównam je ze swoimi :)