„Szum”, Magdalena Tulli [recenzja]

302047-352x50

Autor: Magdalena Tulli

Tytuł: Szum

Wydawnictwo: Znak Literanova

Liczba stron: 192

——————————————————————————————————————————–

Nie pamiętam, kiedy po raz ostatni z własnej woli czytałam książkę jednego z naszych rodzimych autorów. Polskich książek z reguły nie czytam, choć filologia polska to ten kierunek studiów, któremu poświęciłam pięć lat swojego życia i który z dumą skończyłam. Nie czytam, bo wolę literaturę zagraniczną. Nie wynika to jednak z uprzedzeń i jakiejś naiwnej wiary, że to, co obce jest lepsze. Nie tu należy szukać przyczyny moich lekturowych wyborów. Skąd więc pomysł, by przeczytać Szum? Już spieszę z wyjaśnieniami.

Po powieść Magdaleny Tulli, książkę powstałą w 2014 roku, sięgnęłam z dwóch powodów. Po pierwsze: dostałam ją w prezencie od dobrej koleżanki, a po drugie: wciąż mam w pamięci czytane przeze mnie w 2016 roku doskonałe Włoskie szpilki, książkę, która absolutnie skradła moje serce, choć nie była lekturą wyłącznie przyjemną, lecz także niosącą w sobie gorzką i szalenie bolesną prawdę. Stanowiące zbiór 7 krótkich opowiadań Włoskie szpilki to ujmująca historia opowiedziana w sposób, który zachwyca. Tulli swą opowieścią wciąga, momentami wzbudza śmiech, choć to raczej śmiech przez łzy. Autorka skupiła się w swojej książce na problemie wyobcowania, niedopasowania, odstawania od ogółu, osamotnienia i totalnej bezradności dorastającego dziecka w starciu z nieprzychylnym mu światem. Doświadczenia narratorki to coś na kształt walki Dawida z Goliatem, w której z góry wiadomo, kto w tym starciu skazany jest na porażkę. Upokorzenia, pokorne kajania, próby wytłumaczenia się z niedostosowania się do ogólnie przyjętych reguł i obowiązujących standardów. To również sprawozdanie z trudnych relacji łączących matkę i córkę, niekochającą kobietę i niekochaną dziewczynkę, które nie potrafią znaleźć płaszczyzny porozumienia, bo i znaleźć jej nie mogą, nie szukając. Gdyby narratorka, dziś dorosła kobieta, a niegdyś wiecznie spóźniająca się uczennica, znała termin monachopsis, to pewnie właśnie tym słowem określiłaby nieprzerwanie towarzyszący jej stan. Poczucie, że ustawicznie jesteśmy nie na swoim miejscu i że wszystko jest nie tak, jak być powinno. Strzał w dziesiątkę. Nic dodać, nic ująć. I chociaż może się Wam wydawać, że opisuję Włoskie szpilki, to w rzeczywistości to podsumowanie doskonale oddaje również atmosferę i problematykę wydanego trzy lata po Włoskich szpilkach Szumu. W najnowszej powieści Tulli powracają tematy poruszane w jej wcześniejszych utworach. Szum w moim odczuciu to niejako kontynuacja opowieści podjętej przed laty. To jej przypomnienie i uzupełnienie o nowych bohaterów, nowe fakty i nowe szczegóły. Ta powieść to – jak informuje wydawca – najodważniejsza, najbardziej osobista książka Magdaleny Tulli, w której pisarka odkrywa uniwersalną prawdę o kondycji ludzkiej i o tym, co jest w nią wpisane, a zatem o pierwiastku obcości, niedostosowania, a także dojmującej potrzebie wzajemnego zrozumienia i wybaczenia.

15875607_682328921940804_6235628Mimo swych podobieństw do opowiadań z 2011 roku Szum nie spodobał mi się tak bardzo jak Włoskie szpilki. Ładunek emocjonalny tej opowieści przytłoczył mnie o wiele bardziej, a pojawiające się co i rusz postaci ludzkie i zwierzęce sprawiały, że momentami się gubiłam. On, jego matka, moja matka, lis, esesman z dziurą na skroni, nauczycielka, łyżwiarz i wielu, wielu innych… Żywi i umarli, wszyscy obok siebie. Ci, którzy są i ci, których nigdy nie było. Te postaci odgrywają ważną rolę w życiu narratorki, ale powodują też niemały mętlik w głowie czytelnika. Moje skołowanie wynikało może z niewystarczająco uważnego śledzenia opowiadanej historii, nie będę się spierać. A może ta historia nie wciągnęła i nie zainteresowała mnie aż tak bardzo, bo wydawała mi się wtórna w stosunku do nie tak dawno czytanych przeze mnie Włoskich szpilek? Nie można jednak zaprzeczyć, że autorka porusza w swojej prozie bardzo ważną problematykę, której warto poświęcić dłuższą chwilę. Warto się z nią zmierzyć, warto ją spróbować zrozumieć, na spokojnie przetrawić. Nie wiem tylko, czy wspomniany tu Szum jest dobrą pozycją na pierwsze spotkanie z książkami Magdaleny Tulli.

Moja ocena: 5/10

Źródło fotografii:
http://www.znak.com.pl