Karin Slaughter, „Upadek” [recenzja]

157726Autor: Karin Slaughter

Tytuł: Upadek

Tytuł oryginalny: Fallen

Wydawnictwo: Buchmann

Liczba stron: 480

Błędy przeszłości nie dadzą o sobie zapomnieć…

Współczesna Atlanta, stolica i jednocześnie najbardziej zaludnione miasto amerykańskiego stanu Georgia. Jest nieco po trzynastej. Faith Mitchell, agentka federalna pracująca w Biurze Śledczym Georgii, właśnie wraca ze szkolenia do domu, gdzie rano pod opieką matki zostawiła czteromiesięczną Emmę. Faith, która obiecała matce, byłej kapitan policji, że będzie w domu najpóźniej przed południem, już nie może się doczekać, kiedy weźmie swoją ukochaną córeczkę w ramiona. Nawet przez myśl jej nie przechodzi, że może być coś nie tak, a ona sama już za chwilę znajdzie się w centrum krwawej jatki.

Przerażona kobieta widzi Emmę zamkniętą w szopie, a za zakrwawionymi drzwiami domu natyka się na zmasakrowane zwłoki młodego mężczyzny oraz dwóch innych mężczyzn, jeszcze żywych, z których jeden mierzy do niej z pistoletu. Faith działa instynktownie i w obronie własnej zabija obu napastników. Przybyła na miejsce tragedii policja stwierdza, że matka Faith została uprowadzona, prawdopodobnie dla okupu. Zdaniem agentki Mitchell to niemożliwe, ponieważ jej matka nie ma żadnych oszczędności. Policja twierdzi jednak co innego. Przed dwudziestu laty kierowany przez kapitan Evelyn Mitchell zespół antynarkotykowy został oskarżony o przywłaszczanie sobie pieniędzy należących do gangów narkotykowych. Do więzienia trafili wszyscy członkowie zespołu, z wyjątkiem pani kapitan. Jeśli nawet była winna, to nie poniosła odpowiedzialności, ponieważ szybko zwołała konferencję prasową, na której ogłosiła, że właśnie zdecydowała się przejść na wcześniejszą emeryturę. Faith nigdy nie uwierzyła w winę matki. Gdy wszystko zaczyna wskazywać na związek między sprawą porwania a wydarzeniami sprzed dwudziestu lat, Faith zwraca się o pomoc do swojego partnera, Willa Trenta. Razem odkrywają pilnie strzeżone tajemnice, o których nie mieli bladego pojęcia. Kto stoi za uprowadzeniem zasłużonej policjantki i jak daleko się posunie, by dostać to, czego pragnie? Czy Faith uda się uratować matkę, zanim porywacze pociągną za spust?

Upadek Karin Slaughter może i jest dobrą książką, ale kompletnie nie przypadł mi do gust, dlatego też czytałam go dłużej, niż mam to w zwyczaju. To tylko potwierdzenie tego, że wolę powieści, w których policja próbuje schwytać prowadzącego z nią jakąś chorą grę seryjnego mordercę. Historia przedstawiona w Upadku jest od tego bardzo daleka. Nie wiem, po jaką tematykę zazwyczaj sięga autorka, ponieważ mam za sobą lekturę jedynie Upadku, czyli piątego tomu przygód Willa Trenta. Tematyka – skorumpowani policjanci, handlarze narkotyków, uliczne gangi, konkurujący ze sobą Latynosi i Azjaci – jakoś niespecjalnie mnie porwała. Nie zdradzę zbyt wiele, gdy powiem, że w dużej mierze rozchodzi się głównie o to, kto stoi za uprowadzeniem Evelyn Mitchell i dlaczego to zrobił. Nie przeczę, że zakończenie jest zaskakujące, i nie twierdzę też, że książce brakuje mocnych akcentów, zwłaszcza pod koniec poszczególnych rozdziałów. Dla mnie to jednak za mało bym mogła uznać tę powieść za świetną i taką, do której chce się wracać.

Książka Slaughter w moim odczuciu z małymi wyjątkami w ogóle nie trzymała w napięciu. Nie wiem, może odpowiednio się nie wczułam albo za dużo naczytałam się kryminałów, w których akcja pędzi na łeb na szyję i stąd moje rozczarowanie. Jej lektura momentami koszmarnie mi się dłużyła, a niezbyt krótkie rozdziały i nieco irytujący bohaterowie, np. Amanda Wagner czy Zeke, nieszczególnie tę lekturę umilali. Może popełniam błąd i sporo tracę, ale postanowiłam na razie sobie odpuścić lekturę pozostałych powieści autorstwa Karin Slaughter. Albo ta powieść jest słabsza, co zdarza się nawet najwybitniejszym pisarzom, albo to nie są książki dla mnie.

Moja ocena: 5/10

Źródło fotografii:
http://www.ebookichomikuj.pl