„Upadłe anioły”, Graham Masterton [recenzja]

d_3686Autor: Graham Masterton

Tytuł: Upadłe anioły

Tytuł oryginalny: Voice of an Angel

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 400

——————————————————————————————————————————–

Upadłe anioły to druga część przygód komisarz irlandzkiej policji, Katie Maguire. Graham Masterton nie porzucił stworzonej przez siebie bohaterki już po pierwszej powieści, lecz stworzył cykl, swoją drogą bardzo obiecujący, który prawdopodobnie będzie liczył 10 powieści (dla ścisłości dodam, że w tłumaczeniu na język polski mamy na razie pięć części, Masterton obecnie pracuje nad ósmym tomem, a umowę z wydawcą podpisał na dziesięć książek z udziałem komisarz Maguire). Powieści ściśle wiążą się ze sobą, warto więc czytać je po kolei, zwłaszcza jeśli interesuje nas coś więcej niż tylko brutalne, niewyobrażalnie nieludzkie, ociekające krwią morderstwa, które serwuje nam mistrz grozy. A Katie z pewnością należy do tych bohaterek, które warto bliżej poznać. W moim odczuciu to taka druga Maggie O’Dell, przedstawicielka wymiaru sprawiedliwości, która wciąż musi coś innym udowadniać, jednocześnie zmagając się z rozterkami w życiu prywatnym.

Dwóch rybaków znajduje w rzece zwłoki uduszonego, a wcześniej torturowanego i wykastrowanego księdza. Gdy w podobnych okolicznościach giną kolejni duchowni prowadząca śledztwo policja zaczyna przypuszczać, że to nie może być przypadek. Do sprawy oczywiście zostaje oddelegowana najlepsza w swoim fachu komisarz Katie Maguire, która za wszelką cenę zamierza znaleźć tego, kto stoi za tymi nieludzkimi zbrodniami. W toku śledztwa wychodzą na jaw historie z przeszłości, w których centrum znajdują się księża oskarżani o molestowanie seksualne podopiecznych. Winy im jednak nigdy nie udowodniono. Czy to możliwe, by po latach któryś z pokrzywdzonych chłopców chciał zabawić się w Boga udzielającego grzesznikom pokuty? Katie wie, że nie ma ani chwili do stracenia. Musi działać, zanim z Cork znikną wszyscy księża. A może niepotwierdzone zarzuty o molestowanie nie mają nic wspólnego z rzeczywistym motywem zabójstw, a prawda tkwi głębiej? Komisarz Maguire po raz kolejny będzie musiała dać z siebie wszystko, by powstrzymać niepotrzebny rozlew krwi.

20161024_221203(1)Temat molestowania dzieci przez duchownych to jeden z tych odważniejszych i zdecydowanie bardziej kontrowersyjnych. Problem pedofilii w kościele co i raz powraca do nas niczym bumerang. I nic dziwnego – bo choć Kościół powinien być duchowym wsparciem dla szukających w nim pociechy, to jednak częstokroć dochodzi w nim do zdarzeń, które nigdy nie powinny mieć miejsca; zdarzeń, które zbyt często uchodzą winnym na sucho. Powieść Mastertona pokazuje, że sprawiedliwość prędzej czy później dosięga winnych, a piekło może istnieć również na ziemi.

Upadłe anioły są naprawdę dobrym thrillerem, który bardzo realistycznymi, a momentami wręcz turpistycznymi opisami brutalnych zbrodni oraz fizycznego znęcania się nad drugim człowiekiem wbija czytelnika w fotel. To książka, obok której nie sposób przejść obojętnie. Jednych zachwyci pomysłowością, okrucieństwem, żądzą zemsty; innych zniechęci, zniesmaczy, wywołując uczucie odrazy. Mianem dobrej literatury określam książki działające na wyobraźnię czytelnika; thriller Mastertona działa na nią chyba nawet za bardzo. Powiedziałabym, że książka jest niezwykle mroczna, ponura i pełna negatywnych emocji. Można by nawet uznać ją za dość męczącą, co bez wątpienia wynika z przytłaczającej tematyki, wokół której Masterton osnuł fabułę Upadłych aniołów. Nie znam niestety zbyt dobrze twórczości brytyjskiego pisarza, który na swoim koncie ma przeszło 100 tytułów. Dotychczas przeczytałam jego autorstwa tylko pierwszy tom cyklu o Katie, a więc Białe kości, które wywarły na mnie nieco lepsze wrażenie niż opisywana tu powieść. Nie były bowiem aż tak przewidywalne jak „Upadłe anioły”. Niemniej sądzę, że pisarz, który niedawno po raz kolejny odwiedził Polskę i z którym miałam okazję wypić kawę w jednej z warszawskich kawiarń, jeszcze nie raz mnie zaskoczy. Mimo małego rozczarowania nie zamierzam więc rezygnować ze zgłębiania kolejnych przygód komisarz Maguire. Teraz jednak muszę zrobić sobie krótką przerwą, by ukoić zszargane nerwy. Ta książka psychicznie mnie wykończyła. Jaki z tego wniosek? Otóż polecam ją tylko zagorzałym fanom Mastertona i czytelnikom o naprawdę mocnych nerwach, których fascynują mrożące krew w żyłach historie. Nie zawiedziecie się!

masterton_podpisMoja ocena: 6/10

Źródło fotografii:
http://www.wydawnictwoalbatros.com

„Białe kości”, Graham Masterton [recenzja]

466317-352x500Autor: Graham Masterton

Tytuł: Białe kości

Tytuł oryginalny: White Bones

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 384

——————————————————————————————————————————–

Białe kości Grahama Mastertona to tom otwierający cykl powieściowy, w którym pierwsze skrzypce gra Katie Maguire, pracująca w Garda Síochána oficer policji. Masterton znany jest szerokiej publiczności przede wszystkim jako autor horrorów. Na swoim koncie Brytyjczyk ma również liczne poradniki seksuologiczne z serii Magia seksu oraz powieści historyczne. Zupełnie obcym gatunkiem nie jest mu jednak także thriller. Recenzowane tu Białe kości to powieść będąca właśnie thrillerem, dodam, że momentami bardzo brutalnym i interesującym. Ta książka to również moje pierwsze spotkanie z twórczością Mastertona. Pierwsze, lecz zapewne nie ostatnie.

Irlandia, hrabstwo Cork. Na jednej z farm zostają odnalezione ludzkie kości. Właściciel farmy, John Meagher, który dopiero co przejął rodzinny interes, zgłasza policji to niecodzienne znalezisko. Kości są dokładnie obrane z mięsa, a przy kościach udowych zawieszone są szmaciane laleczki, przywodzące na myśl lalki voodoo. Odkopane szkielety są bardzo stare, prawdopodobnie pochodzą z początku XX wieku, kiedy to miały miejsce seryjne zaginięcia kobiet. Policja myśli więc o zamknięciu śledztwa – oczywiste jest przecież, że odpowiedzialna za te zabójstwa osoba już dawno musiała umrzeć. Katie uważa jednak, że ofiarom i ich rodzinom należy się rzetelne śledztwo, które pozwoli zrozumieć motywy mordercy. Zamknięcie sprawy uniemożliwiają też kolejne porwania młodych kobiet. Specjalizujący się w mitologii celtyckiej historycy sugerują, że poszukiwany przez policję szaleniec może chcieć dokończyć starożytny rytuał, mający sprowadzić na ziemię potężną celtycką wiedźmę – Morrigain. Czy ta niezbyt przekonująca hipoteza okaże się prawdziwa? Kto we współczesnej Irlandii może wierzyć w duchy, wróżki, wiedźmy i inne bóstwa? A co jeśli one naprawdę istnieją i są gotowe przybyć na wezwanie? Katie nie ma ani chwili do stracenia. Musi zacząć działać, by powstrzymać głodnego krwi i ludzkich łez mordercę. Czy jej się to uda?

Dziwić może, że Masterton czołową postacią swojej serii uczynił kobietę. Przez lata przywykłam do zasady, że w przypadku thrillerów i kryminałów piszące kobiety na główne postaci swych powieści wybierają raczej bohaterki żeńskie, podczas gdy piszący mężczyźni z reguły głównym bohaterem czynią jakiegoś policjanta, detektywa lub prawnika. Taki wybór wydaje się oczywisty, bo któż zna lepiej psychikę kobiecą niż właśnie kobieta, a męską mężczyzna? A jednak jak w przypadku każdej reguły i tu zdarzają się wyjątki. Przykładem może być Graham Masterton i wykreowana przez niego nieustraszona policjantka, Katie Maguire.

Niekwestionowaną zaletą nie tylko tej powieści, ale i całej serii z policjantką Maguire jest to, że autor prócz tego, że prezentuje nam świetnie przemyślaną intrygę kryminalną, która wciąga czytelnika, to jeszcze przybliża nam życie prywatne swojej bohaterki, jej uczucia, rozterki i problemy, jej radości, smutki, obawy, a nawet ścigające ją demony. Dzięki temu książki Mastertona sprawiają, że chcemy po nie sięgać nie tylko dlatego, że poszukujemy dobrego thrillera, lecz także po to, by dowiedzieć się czegoś nowego o Katie. Zawsze lubiłam wszelkiego rodzaju cykle i to przede wszystkim z powodu rozwoju ich bohaterów. Tak było w przypadku powieści Alex Kavy i jej niesamowitej bohaterki, agentki FBI, Maggie O’Dell, thrillerów Tess Gerritsen i stworzonych przez nią bohaterek: detektyw bostońskiej policji, Jane Rizzoli, oraz patolog, dr Maury Isles, a także w przypadku książek J. T. Ellison i porucznik Taylor Jackson. Graham Masterton z cyklem poświęconym policjantce Maguire wydaje się doskonale wpisywać w moje lekturowe oczekiwania, choć jak na razie Katie jeszcze nie skradła mojego serca.

Plusem tej powieści są również niezwykle intensywnie działające na wyobraźnię krwawe opisy nieludzkich tortur, jakim poddawane są ofiary mordercy z Cork. Masterton nawiązuje tu do mrożących krew w żyłach i jeżących włosy na głowie powieści grozy, co nie powinno nas dziwić, w końcu to autor horrorów.

Białe kości są interesującym, trzymającym w napięciu thrillerem, który bez wątpienia wstrząśnie czytelnikiem. Autor umiejętnie nas zwodzi, nie pozwalając zbyt wcześnie wpaść na właściwe rozwiązanie. Dosyć szybko możemy się zacząć czegoś domyślać, ale konia z rzędem temu, kto przed finałem zdoła wskazać tożsamość brutalnego, psychopatycznego mordercy. Z czystym sumieniem polecam tę powieść wielbicielom thrillerów, którym niestraszne są historie z piekła rodem. Miłośnikom twórczości autora pewnie tej książki nie trzeba polecać, ponieważ to dla nich pozycja obowiązkowa, a ja sama zabieram się do lektury Upadłych aniołów.

Na koniec warto również dodać, że 30 września 2016 (piątek) w warszawskim Empiku Junior odbędzie się zorganizowane przez Wydawnictwo Albatros spotkanie z Grahamem Mastertonem. Początek o 18:00. Autor będzie promował swoją nową powieść pt. Siostry krwi (5. tom cyklu Katie Maguire), która już 28 września trafi do księgarń. Fanów Mastertona chyba nie trzeba namawiać, by tłumnie stawili się na spotkaniu.

Moja ocena: 7/10

Źródło fotografii:
http://www.wydawnictwoalbatros.com