„Złudzenie”, Charlotte Link [recenzja]

1860(1)Autor: Charlotte Link

Tytuł: Złudzenie

Tytuł oryginalny: Die Täuschung

Wydawnictwo: Sonia Draga

Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz

Liczba stron: 384

——–

Świat jest taki, jak jego najmniejsza cząstka, a rodzina to najmniejsza komórka społeczna. Kiedy psuje się rodzina, psuje się cały świat.

Przesłanie tych dwóch krótkich zdań jest tak oczywiste, jak stwierdzenie, że wystarczy przeczytać jedną książkę Charlotte Link, by znać twórczość tej autorki w zasadzie na wylot. Złudzenie to powieść, która tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu, bo choć za sobą mam lekturę zaledwie dwóch książek Charlotte Link, to już widzę, że ogólny schemat fabularno-kompozycyjny jest stosunkowo podobny. Nie twierdzę jednak, że pewne podobieństwo pomiędzy thrillerami Link działa na ich niekorzyść, choć trudno się nie zgodzić z tym, że każda kolejna książka staje się dla czytelnika coraz bardziej przewidywalna, a zagadka coraz łatwiejsza do rozwiązania.

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Charlotte Link miało miejsce nieco ponad rok temu, w kwietniu 2016 roku, kiedy to zdecydowałam się sięgnąć po Wielbiciela. O Charlotte Link słyszałam wiele dobrego, a jednak jej książki z niewiadomych przyczyn omijałam szerokim łukiem. Nie żałuję jednak, że ostatecznie jedna z jej powieści trafiła w moje ręce, bo Wielbiciel okazał się naprawdę świetnym i trzymającym w napięciu thrillerem, od którego po prostu nie sposób było się oderwać. W czerpaniu przyjemności z lektury nie przeszkadzali mi nieco irytujący bohaterowie (a co najmniej kilku można by tu wymienić), problemem nie była również znajomość tożsamości prześladowcy. Bo powieść Link jest właśnie tak skonstruowana, że dość szybko poznajemy nazwisko tego, kto jest czarnym charakterem, czyli krótko mówiąc brutalnym mordercą. Chodzi tu bowiem nie o to, kto jest winny, ale jak daleko się posunie. Nie inaczej jest w przypadku Złudzenia, które w moim zamiarze miało się stać swoistym preludium do lektury Oszukanej, a zatem powieści, która do sprzedaży trafiła 10 maja 2017. Po cichu liczyłam, że tegoroczne Warszawskie Targi Książki, impreza, na której miała się pojawić Charlotte Link, będą okazją do zobaczenia autorki na żywo i zdobycia jej autografu. Rzeczywistość okazała się jednak daleka od ideału, bo choć na targach byłam, to jednak nie miałam czasu, by pojawić się na stoisku wydawnictwa Sonia Draga, nie mówiąc już nawet o staniu w kolejce.

Peter Simon, zawodowo odnoszący sukcesy niemiecki przedsiębiorca, a prywatnie opiekuńczy mąż i ojciec, znika bez śladu podczas podróży do Prowansji. Zrozpaczona żona udaje się w ślad za ukochanym, by na własną rękę prowadzić jego poszukiwania. Kobieta przeczuwa, że coś złego mogło spotkać Petera, choć ich wspólni znajomi lekceważą jej obawy. We Francji okazuje się jednak, że mąż Laury skrywał przed nią wiele tajemnic, o których niczego nieświadoma kobieta nie miała zielonego pojęcia. Rozmowa z przyjacielem Petera otwiera Laurze oczy, uświadamiając jej, że Peter, jakiego znała, tak naprawdę nigdy nie istniał. Odkrycie prawdy na temat własnej rodziny nie tylko będzie ją kosztować wiele nerwów, ale i będzie się wiązać ze śmiertelnym niebezpieczeństwem, które już wkrótce zapuka do jej drzwi.

 20170528_114049

Z moich obserwacji bezsprzecznie wynika, że Charlotte Link ma talent do tworzenia fabuł, które całkowicie pochłaniają czytelnika. Nie wiem, jak ona to robi, skoro od połowy książki znamy nazwisko mordercy, ale jednak wychodzi jej to doprawdy doskonale. Kluczem do sukcesu musi być zatem chyba napięcie, które w mniejszym lub większym stopniu, ale nieustannie towarzyszy nam podczas czytania. Na plus zaliczyć trzeba również stosunkowo krótkie rozdziały oraz brak zbędnych opisów, które pozwalają nam sprawnie pokonywać kolejne strony bez uczucia znużenia.

Nie wszystko jednak zasługuje na pochwałę. Dużym minusem jest moim zdaniem liczba bohaterów występujących w powieści. Z tego, co pamiętam, ten problem nie pojawiał się w przypadku Wielbiciela. W Złudzeniu mamy jednak do czynienia z bardzo wieloma bohaterami lub parami bohaterów, których imiona i nazwiska wprowadzają nas czasem w zakłopotanie, gdy po kilku rozdziałach przerwy autorka nagle przypomina nam postaci z początku książki. Długo nie mogłam się połapać, kto jest kim i kto jest z kim. Laura, Peter, Christopher, Pauline, Stephane, Nadine, Henri, Catherine czy Monique to tylko niektórzy bohaterowie, a każdy z nich ma przecież swoje życie. Myślałam, że moja dezorientacja wynika z tego, że nie skupiam się wystarczająco na fabule czytanej książki. Niby wszystko robiłam jak zawsze, a jednak co kilka rozdziałów powracały te same wątpliwości i pytania: „A właściwie to kim ona jest?” albo „A co ją łączy z pozostałymi bohaterami?”. Po skończeniu Złudzenia mogę powiedzieć, że dostajemy wielowątkową historię, która na pierwszy rzut oka jest nieuporządkowanym chaosem. Jak się później okazuje, różne, na pozór niezwiązane ze sobą wątki stanowią elementy tej samej układanki, które w finale powieści zaczynają tworzyć logiczną i w pełni zrozumiałą całość. Musimy jednak do owego finału najpierw dotrzeć.

Złudzenie to solidny, choć niewybitny thriller psychologiczny z rozbudowanym tłem obyczajowym, który doskonale wpisuje się w schemat thrillerów pisywanych przez niemiecką autorkę. Nie znajdziecie tu wartkiej akcji czy opisów krwawych zbrodni, akcja toczy się dość wolnym tempem i koncentruje się przede wszystkim na skomplikowanych związkach pomiędzy bohaterami. Książka jest nieco przewidywalna i zbyt szybko pozwala nam rozwikłać zagadkę, ale nie wpływa to na przyjemność czerpaną z jej lektury. W przyszłości jeszcze nie raz sięgnę po thrillery Charlotte Link, a już niebawem zamierzam przeczytać Oszukaną. Nie spodziewam się fajerwerków. Liczę raczej na trzymający w napięciu thriller, który będzie mi się dobrze czytać. Jeśli lubicie mroczne, pilnie strzeżone przez lata rodzinne tajemnice, to ta książka – podobnie jak i cała twórczość Charlotte Link – zdecydowanie jest dla Was!

Moja ocena: 6/10

Źródło okładki:
http://www.soniadraga.pl

„Wielbiciel”, Charlotte Link [recenzja]

136902-352x500Autor: Charlotte Link

Tytuł: Wielbiciel

Tytuł oryginalny: Der Verehrer

Wydawnictwo: Sonia Draga

Liczba stron: 424

——————————————————————————————————————————–

Klasyczny przykład zabawy w kotka i myszkę

Wielbiciel to moje pierwsze, ale z pewnością nie ostatnie spotkanie z twórczością Charlotte Link. Jeśli ta książka jest jedną ze słabszych w dorobku Link, jak twierdzą niektórzy czytelnicy, to zastanawiam się, jak świetne muszą być jej pozostałe powieści. Trzeba przyznać, że to bardzo wciągająca lektura, o której można powiedzieć wiele dobrego.

Powieść pt. Wielbiciel to przykład literatury, po którą stosunkowo rzadko sięgam. Czytuję mnóstwo thrillerów i kryminałów, ale wyłącznie takich, w których do samego końca nie wiadomo, kto jest mordercą. Bohaterami takich książek są zazwyczaj detektywi, agenci FBI, policjanci lub prawnicy, którzy próbują rozwiązać zagadkę serii brutalnych zbrodni i tym samym zapobiec kolejnym morderstwom. W powieści Charlotte Link mamy do czynienia z zupełnie inną sytuacją, gdyż niemal od początku wiemy, kto jest winny i kogo szukamy. Znajomość nazwiska zabójcy czy raczej prześladowcy, co ważne, wcale nie zmniejsza przyjemności płynącej z lektury, która trzyma w napięciu właściwie do samego końca.

Trudno o fabule Wielbiciela napisać coś więcej ponad to, co znajdujemy na ostatniej stronie okładki i to nie dlatego, że w powieści nic się nie dzieje, lecz ze względu na obawę, by nieopatrznie nie zdradzić zbyt wiele.

Wieś w okolicach Augsburga. W pobliskim lesie małżeństwo podczas spaceru odnajduje zmasakrowane zwłoki młodej kobiety. Nie ma wątpliwości, że kobieta padła ofiarą psychopaty, który zgotował jej prawdziwe piekło. Mimo licznych obrażeń udaje się rozpoznać zamordowaną, którą okazuje się córka jednego z mieszkańców wioski. Kilka lat temu kobieta w poszukiwaniu szczęścia wyjechała z kraju i ślad po niej zaginął. Od tamtej pory nie kontaktowała się z rodziną. Wszystko wskazuje na to, że zdecydowała się powrócić do wsi, w której się wychowywała. Po co? Nie wiadomo, wiadomo jednak, że brutalny morderca dopadł ją, zanim zdążyła dotrzeć do domu. Policja jest bezradna, ponieważ nie ma żadnego punktu zaczepienia. Dopiero rozmowa ze znajomą ofiary dostarcza informacji, które mogą pomóc w rozwiązaniu tej mrożącej krew w żyłach zagadki.

Mniej więcej w tym samym czasie we Frankfurcie Leona Dorn, pozostająca w szczęśliwym związku i spełniona zawodowo redaktorka, staje się przypadkowym świadkiem tragedii, która będzie miała ogromny wpływ na całe jej życie. Pech chciał, że znalazła się w niewłaściwym miejscu i czasie. Na jej oczach wyskakuje z okna młoda kobieta, która, zdoławszy wydusić z siebie jedno zdanie, wydaje ostatnie tchnienie. Leona nie może się otrząsnąć ze złych wspomnień, w nocy dręczą ją koszmary, a w ciągu dnia towarzyszą jej ponure myśli i jedno powtarzane do znudzenia pytanie: dlaczego? Dlaczego młoda, atrakcyjna kobieta zdecydowała się zabić? Jakby tego było mało, Wolfgang, mąż Leony, oświadcza jej, że ich wieloletni związek właśnie dobiegł końca. Zrozpaczona i wściekła zarazem Leona nie może uwierzyć, że człowiek, z którym spędziła przeszło 25 lat, w tym 13 lat małżeństwa, zamienił ją na lepszy model. Tego się nie spodziewała. W jej życiu następuje istny efekt domina: bolący ząb, od którego wszystko się zaczęło, samobójstwo nieznajomej kobiety, zdrada męża i rozstanie, a to zaledwie początek całego szeregu następujących po sobie dramatów, które wstrząsną życiem bohaterki i sprawią, że nic już nie będzie takie jak dawniej. Wkrótce jednak szczęście się do Leony uśmiechnie i pozna kogoś, u czyjego boku będzie chciała zapomnieć o wszystkim, co złe. Uwierzy, że jest dla niej jeszcze jakaś szansa i spróbuje o nią zawalczyć. Szybko dojdzie jednak do wniosku, że w zasadzie to wpadła z deszczu pod rynnę.

Wielbiciel to świetny, trzymający w napięciu thriller, od którego po prostu nie sposób się oderwać, choć muszę przyznać, że pod koniec moje zainteresowanie nieco osłabło. W czerpaniu przyjemności z lektury nie przeszkadzają ani nieco irytujący bohaterowie (a kilku można by tu wymienić), ani znajomość tożsamości prześladowcy. Powieść Link to książka pełna brutalnych zbrodni i mrocznych tajemnic, w której każda odpowiedź zamiast dawać wyjaśnienie mnoży kolejne pytania. Wielbiciela polecam przede wszystkim wielbicielom gatunku!

Moja ocena: 7/10

Źródło fotografii:
http://www.soniadraga.pl