„Niemy krzyk”, Angela Marsons [recenzja]

niemy-krzyk-b-iext39529634Autor: Angela Marsons

Tytuł: Niemy krzyk

Tytuł oryginalny: Silent Scream

Wydawnictwo: Burda Publishing Polska

Liczba stron: 416

——————————————————————————————————————————–

Niemy krzyk Angeli Marsons nie jest wprawdzie książką słabą, ale wiele jej brakuje do miana świetnego kryminału. Debiut Marsons nazwałabym raczej solidnym średniakiem, powieścią, którą czyta się szybko, bezboleśnie i w miarę przyjemnie. Niestety, szybko się również o niej zapomina.

Wspomniana książka otwiera cykl osnuty wokół losów detektyw inspektor Kim Stone. Na polskim rynku dostępna jest już druga część serii pt. Diabelska gra. Główną bohaterką jest nieustraszona policjantka, która dowodzi zespołem dochodzeniowym. Kim to kobieta niezależna i nieprzystępna, którą trudne dzieciństwo nauczyło, że w życiu trzeba być twardą i samodzielną. Policjantka Stone ma bez wątpienia detektywistycznego nosa, który w połączeniu z kobiecą intuicją i solidną policyjną robotą okazuje się bardzo pomocny przy rozwiązywaniu mrocznych zagadek. Kim ma jedna również wady – jest opryskliwa, nie stosuje się do poleceń przełożonych i czasem trudno się z nią współpracuje. Ale jest skuteczna i to wystarcza.

Black Country, Anglia. We własnym mieszkaniu zostaje zamordowana Teresa Wyatt, dyrektorka szkoły dla chłopców. Wezwana na miejsce zbrodni policja, na czele z detektyw Kim Stone, nie potrafi znaleźć sensownej odpowiedzi na pytanie o to, komu naraziła się szanowana dyrektorka. Gdy wkrótce ginie kolejna osoba, coraz bardziej prawdopodobna wydaje się hipoteza, że w mieście grasuje seryjny morderca. Czym się kieruje, wybierając swoje ofiary? Po dwóch morderstwach trudno znaleźć jakieś punkty wspólne, a tym bardziej przewidzieć, kto będzie kolejną ofiarą.

Równolegle z serią morderstw na jaw wychodzą zbrodnie, których ktoś dopuścił się lata temu. Na terenie wokół dawnego domu dziecka zostają odnalezione szczątki. Patolog nie potrafi określić płci denata, ale wie na pewno, że ta osoba nie zmarła z przyczyn naturalnych. To jednak nie koniec zaskakujących odkryć. Do kogo należały znalezione kości? Kim byli ludzie pogrzebani na terenie Crestwood? Kto odpowiada za ich śmierć? Takie i podobne pytania można by mnożyć. Kim i dowodzony przez nią zespół muszą zrobić wszystko, by odkryć prawdę. Zanim do tego dojdzie, detektyw Stone będzie zmuszona stawić czoła mrocznej, pełnej bolesnych wspomnień przeszłości. Dla niej ta sprawa ma wymiar osobisty. Czy nieustępliwa, uparta policjantka podoła presji i zdoła doprowadzić zwyrodnialca przed sąd, czy też niezagojone rany związane z wydarzeniami sprzed lat nie pozwolą jej prowadzić śledztwa? Wszystkie tropy prowadzą do Crestwood, sierocińca, w którym z pewnością musiało się wydarzyć coś złego. Tylko co? Jakie tajemnice skrywają mury opuszczonego przed laty domu dziecka?

Na okładce możemy przeczytać, że Niemy krzyk to znakomity debiut Angeli Marsons, a przy tym totalnie wciągająca powieść, którą się pochłania w mgnieniu oka. Czyta się ją szybko, to prawda, ale nie należy przesadzać z zachwytami pod adresem brytyjskiej pisarki i jej debiutanckiego kryminału. Zaletą powieści Marsons jest zaskakujące zakończenie – kiedy nam się wydaje, że wszystko już wiemy i nic nas nie zaskoczy, pojawiają się nowe fakty i zabawa zaczyna się od nowa. To jednak zbyt mało, by wystawić też książce wysoką notę. Przez większość czasu akcja toczy się dość ślamazarnym tempem, a bohaterka nie potrafi zyskać naszej sympatii. W przypadku wszelkiego rodzaju serii niezwykle ważne jest, by główny bohater wzbudzał naszą sympatię, bo wtedy jesteśmy w stanie czerpać przyjemność z lektury nawet wtedy, gdy powieść jest rozczarowująca. Czy sięgnę po kolejne części cyklu o Kim Stone? Jeszcze nie wiem, ale na razie kończę przygodę z Angelą Marsons i jej bohaterką. A Wy sami zdecydujcie, czy warto temu kryminałowi poświęcić czas i uwagę.

Moja ocena: 6/10

Źródło fotografii:
http://www.empik.com