„Stalkerzy”, Paul Finch [recenzja]

d_2605Autor: Paul Finch

Tytuł: Stalkerzy

Tytuł oryginalny: Stalkers

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 448

Spełniając swoje chore zachcianki, możesz zniszczyć komuś życie

Klub Miłych Facetów – organizacja, której hasło reklamowe brzmi: „Możemy ci załatwić, że zgwałcisz dowolną kobietę w dowolnym miejscu i czasie” (s. 204), nie ponosząc za to żadnych konsekwencji. Swoim klientom organizatorzy klubu za pewną sumę pieniędzy gwarantują przyjemność i dyskrecję. Wystarczy, by zakupujący usługę mężczyzna wskazał kobietę, której pragnie, i poinformował ich, gdzie można ją znaleźć. Mili Faceci odwalą całą czarną robotę i wezmą na siebie ryzyko. Nic prostszego.

Sierżant Mark „Heck” Heckenburg z działającej w ramach Krajowego Zespołu ds. Przestępczości Jednostki ds. Seryjnych Przestępstw od dwóch lat stara się znaleźć winnych zdarzających się w całej Anglii zniknięć kobiet i dziewcząt. Blisko 40 zaginionych, a wśród nich wyłącznie kobiety sukcesu, szczęśliwe córki, żony i matki, po których słuch zaginął. Jak co dzień rano wyszły z domu do pracy lub szkoły, by już nigdy do niego nie wrócić. Mimo zaangażowania ze strony Hecka, który za wszelką cenę dąży do odkrycia prawdy, sprawa utknęła w martwym punkcie. Nawet przełożeni Heckenburga stracili już do niej cierpliwość i zdecydowali się ją zamknąć, wysyłając Hecka na przymusowy urlop, by po miesiącach bezowocnych starań zdołał dojść do siebie. Policjant nie może się pogodzić z niezrozumiałą decyzją komendanta i w tajemnicy przed przełożonymi zamierza kontynuować śledztwo na własną rękę. Chce sprawdzić kilka niedających mu spokoju tropów, które mogą się okazać strzałem w dziesiątkę. W prowadzone przez niego śledztwo niespodziewanie angażuje się Lauren Wraxford, siostra jednej z zaginionych kobiet, która nie spocznie, póki nie dowie się, co spotkało Genene. Z punktu widzenia Hecka Lauren od początku jest kulą u nogi, jednak wraz z rozwojem akcji okazuje się, że nieproszony partner w postaci zdeterminowanej kobiety to dla osamotnionego w swych działaniach Heckenburga ogromne wsparcie. Przeszkody, jakie wkrótce na swojej drodze spotkają Heck i Lauren, uświadomią im, że zadarli z ludźmi, którzy wcale nie są tak mili, jak mogłoby się wydawać…

Stalkerzy to całkiem niezłe połączenie kryminału, thrillera i powieści sensacyjnej, z naciskiem na tę ostatnią odmianę, ponieważ to ona zdaje się dominować. Szaleńcze pościgi i ucieczki, bójki na śmierć i życie oraz walka o przetrwanie – tego w powieści Paula Fincha mamy najwięcej. Tytuł powieści mylnie sugeruje, że tematem książki jest stalking. To nieprawda, gdyż w Stalkerach stalkingu nie ma w ogóle. Właściwym tematem jest prowadzone przez Hecka śledztwo, którego nieprzewidywalność i dynamika sprawiają, że książkę czyta się szybko i przyjemnie.

Pewnym nieporozumieniem jest również dobór postaci. Heck i Lauren to moim zdaniem nie do końca dopasowany tandem. Sierżant Heckenburg, choć tak odważny i tak nieustraszony, że aż nieprawdopodobny, to jednak zyskał moją sympatię, w przeciwieństwie do innego londyńskiego bohatera, a mianowicie Cormorana Strike’a z powieści Galbraitha, którego nijak nie potrafiłam polubić. W przypadku doboru partnerki dla Hecka autora chyba poniosła fantazja. Drobna, szczupła i seksowna eksżołnierka, bijąca się lepiej niż niejeden facet i nieobawiająca się stanięcia do walki ze zgrają bestialskich, psychopatycznych morderców, którzy nie cofną się przed niczym. Tak w kilku słowach można by opisać Lauren. Jest zdesperowana, to prawda, ale mimo wszystko, coś tu chyba nie do końca zagrało.

Na koniec mogę powiedzieć, że ta i tak dosyć wciągająca powieść byłaby zapewne ciekawsza, gdyby nie koncentrowała się wyłącznie na dochodzeniu Hecka. O porwaniach wiemy w zasadzie tylko ze słyszenia i z informacji zgromadzonych przez sierżanta Heckenburga. Taka jednak była decyzja autora. Mimo to można tę powieść przeczytać i nie żałować czasu poświęconego na jej lekturę. Nie należy się jednak łudzić, że to arcydzieło, ponieważ na tle innych książek sensacyjno-kryminalnych powieść Fincha z pewnością się nie wyróżnia.

Stalkerzy to kolejna powieść, w której ze Stanów Zjednoczonych przenoszę się wprost do swojego ukochanego Londynu. Kilka miesięcy temu czytałam Jedwabnika, którego akcja również rozgrywała się w stolicy Anglii, a przede mną jeszcze lektura Mrocznych przypływów Tamizy i poprzedzających ją powieści Sharon Bolton. Wkrótce podzielę się z Wami swoimi wrażeniami, a tymczasem czekam na Wasze opinie dotyczące powieści Fincha. Podobała się Wam, czy może jesteście nią rozczarowani? A może dopiero zamierzacie po nią sięgnąć, by u boku Hecka dążyć do odkrycia mrocznej prawdy? Zapraszam do komentowania!

——————————————————————————————————————————-

 Moja ocena: 6/10

Źródło fotografii:
http://www.wydawnictwoalbatros.com

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.