Alex Kava, „Mroczny trop” [recenzja]

oimgAutor: Alex Kava

Tytuł: Mroczny trop

Tytuł oryginalny: Breaking Creed

Wydawnictwo: Mira, Harlequin Enterprises

Liczba stron: 320

W tym roku Alex Kava swoich fanów rozpieszcza, a przynajmniej – patrząc na częstotliwość ukazywania się nowych odsłon losów Maggie – można by tak pomyśleć. Nieco ponad pół roku temu na sklepowe półki trafił Ostateczny cel, który jednak nie zrobił na mnie większego wrażenia. Niestety. Lektura tamtej powieści nasunęła mi na myśl przykrą refleksję – to mianowicie, że moja ulubiona autorka powoli zaczęła się wypalać. Po absolutnie rewelacyjnym początku i historiach wbijających w fotel (Dotyk zła, W ułamku sekundy), poprzez nieco słabsze, choć nadal trzymające w napięciu powieści pokroju Kolekcjonera, coraz częściej dostajemy od Kavy naprawdę przeciętne i niezbyt wciągające kontynuacje, pisane jakby na siłę, i trochę od niechcenia. Mam tu na myśli przede wszystkim właśnie Ostateczny cel, który – co tu dużo mówić – nie zachwyca. Jestem niesprawiedliwa? Być może, ale nie zadowala mnie byle co. Moje ostatnie doświadczenia z prozą Kavy sprawiły, że do lektury Mrocznego tropu podchodziłam z rezerwą i bez większych oczekiwań. Spodziewałam się, że książkę będzie się czytało lekko, szybko i przyjemnie, do czego Kava przez lata nas przyzwyczaiła, ale nie liczyłam na wypieki na twarzy i przyspieszony puls. I cóż? Nie pomyliłam się. Jest w miarę nieźle, ale bez fajerwerków. Tę autorkę stać na dużo więcej i niejednokrotnie nas o tym przekonywała.

W jej najnowszym thrillerze pojawia się chyba wszystko to, co w człowieku wyczulonym na wrażenia estetyczne z pewnością wzbudza obrzydzenie. Pająki, skorpiony, węże, karaluchy i mrówki – ukazane w przeróżnych konfiguracjach, razem i osobno. Nie sposób się nie wzdrygnąć na samą myśl o tych uroczych stworzeniach, a szczegółowe opisy, którymi Kava raczy swoich czytelników, skutecznie pobudzają wyobraźnię.

Akcja Mrocznego tropu toczy się kilkutorowo. Na pierwszy plan wysuwają się rozdziały, opisujące najnowsze zadanie Rydera Creeda i jego suczki Grace, którzy w Zatoce Meksykańskiej wspólnie z członkami Amerykańskiej Straży Wybrzeża zatrzymują statek rybacki, prawdopodobnie zajmujący się przemytem narkotyków z Kolumbii do Stanów Zjednoczonych. To, co Grace znajduje pod pokładem przerasta wyobraźnię Creeda i towarzyszących mu funkcjonariuszy, a rzeczywistość rysuje się w jeszcze ciemniejszych barwach, niż mogli przypuszczać. Wszystko wskazuje raczej na handel żywym towarem niż na przemyt narkotyków. Dla grupki dzieci interwencja Straży Wybrzeża to szczęśliwy koniec koszmaru, dla Creeda to dopiero początek kłopotów. Kiedy na lotnisku ratuje zmuszaną do przemytu kokainy nastolatkę, nie wie jeszcze, że zadarł z niewłaściwymi ludźmi. Szybko jednak zrozumie, że chęć niesienia pomocy innym zamiast satysfakcji z dobrego uczynku może oznaczać problemy zarówno dla niego samego, jak i dla jego najbliższych. Nad głową Creeda zbierają się czarne chmury, a on sam ma świadomość, że właśnie znalazł się na liście ludzi do odstrzału.

W tym samym czasie w Waszyngtonie agentka Maggie O’Dell zostaje przydzielona do kolejnego śledztwa związanego z wyłowionymi z rzeki Potomac zwłokami mężczyzny. Miejscowy patolog twierdzi, że otrzymał informację, iż to dopiero pierwsza część „przesyłki”. Tajemniczy tatuaż na ciele mężczyzny oraz podane przez lekarza sądowego prawdopodobne okoliczności jego śmierci czynią tę sprawę jeszcze bardziej tajemniczą. Aby rozwikłać zagadkę O’Dell wybiera się do Alabamy. To, co zastaje na miejscu, utwierdza ją w przekonaniu, że zamordowany prawdopodobnie trudnił się przemytem narkotyków. Już wkrótce ścieżki Maggie i Creeda znów się skrzyżują, a ogień pożądania nie pozwoli im o sobie tak łatwo zapomnieć, jak oboje by tego chcieli.

Książka jest ponoć kolejną częścią cyklu z Maggie O’Dell w roli głównej, a jednak Kava długo każe czekać swoim czytelnikom na pierwszą scenę z udziałem nieustraszonej agentki FBI. Doskonale znana z poprzednich części i bardzo lubiana bohaterka w Mrocznym tropie pojawia się dopiero na 58. stronie (!). To nie pomyłka. Na podstawie pierwszych rozdziałów możemy wnioskować, że albo autorka zaserwowała nam tak obszerny wstęp, albo to nie Maggie jest tu główną postacią. Lektura całości (wraz z posłowiem Kavy) nie pozostawia cienia wątpliwości, jak jest w rzeczywistości. Znany z Ostatecznego celu Ryder Creed powoli wyrasta na bohatera traktowanego przez Kavę na równi z Maggie. I choć zarówno Creed, jak i jego niesamowite psy to bez wątpienia intrygujący bohaterowie, to jednak ci, którzy książki Kavy czytają nie tylko dlatego, że są to świetne thrillery, lecz także przez wzgląd na niesamowitą agentkę O’Dell, mogą być rozczarowani. I ja również trochę się zawiodłam, mimo że najnowsza powieść Kavy w moim odczuciu jest lepsza od swojej poprzedniczki. Lekturę z pewnością ułatwia znajomość wcześniejszych tomów, choć oczywiście i bez niej spokojnie można sobie poradzić. Tym razem Kava wielokrotnie odwołuje się do historii przedstawionej w opowiadaniu Elektryczny Błękit, które jest składową pisanych wspólnie ze Spindler i Ellison Żywiołów. Jeśli chcecie poznać całą historię, możecie sięgnąć po wspomniane opowiadanie. Żywioły są jednak pozycją mocno przeciętną, dlatego tylko proponuje lekturę, a nie do niej namawiam. Nic na siłę.

Mam nadzieję, że na kolejną powieść Alex Kava każe nam dłużej czekać. Może dzięki temu powieść będzie lepsza i bardziej wciągająca. Pytanie tylko, wokół kogo skupi się uwaga autorki: czy wokół Maggie, czy też raczej wokół nowo wykreowanego bohatera, którym jest Creed. Poczekamy, zobaczymy.

Moja ocena: 7/10

Źródło fotografii:
http://harlequin.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.