Recenzja książki pt. „Ostateczny cel” autorstwa Alex Kavy

ostateczny-cel

Autor: Alex Kava

Tytuł: Ostateczny cel

Wydawnictwo: Mira, Harlequin Enterprises

Liczba stron: 366

Ostateczny cel jako powieść sensacyjna czy thriller wydaje się nawet całkiem niezłą książką, jako produkt twórczości tak świetnej pisarki jak Alex Kava wypada jednak dosyć blado. Moim zdaniem to książka przeciętna, która momentami potrafi przyprawić czytelnika o szybsze bicie serca. Niestety, tych momentów jest zbyt mało, by było się czym zachwycać. Przed lekturą powieści ostrzyłam sobie apetyt na kolejną mrożącą krew w żyłach historię pokroju W ułamku sekundy czy Zabójczego wirusa, moich ulubionych pozycji w dorobku Kavy. Książka nie spełniła jednak moich oczekiwań, które nie były chyba zbyt wygórowane. Zdążyłam poznać twórczość Kavy z różnych stron – od strony cyklu z Maggie O’Dell, od strony książek spoza serii z agentką FBI w roli głównej oraz od strony współpracy Kavy z Ellison i Spindler. Moje odczucia na temat powieści tej autorki są dosyć ambiwalentne. Cykl opisujący przygody O’Dell zwykłam chwalić, do thrillerów, w których nie występuje moja ulubiona bohaterka, po bardzo męczącej lekturze Fałszywego kroku podchodzę z dużą rezerwą, a Żywioły i poprzedzające je Cienie nocy oceniam bardzo nisko, bo efekt jest niewspółmierny do indywidualnych umiejętności i osiągnięć każdej z autorek. Choć niezmiennie uwielbiam Maggie, to jednak dwie ostatnie części jej przygód (Śmiertelne napięcie oraz Płomienie śmierci) trochę mnie zawiodły. Z Ostatecznym celem nie było inaczej.

 Tym razem Maggie do spółki z nieodłącznym partnerem, R. J. Tullym, tropi szaleńca, który grasuje po znajdujących się przy autostradach parkingach w poszukiwaniu potencjalnych ofiar wśród zmęczonych długą podróżą turystów oraz kierowców ciężarówek. Morderca, gdy już namierzy cel, nie spuszcza go z oczu. Zmusza potem swoje ofiary do błagania o życie i czerpie z tego dziką satysfakcję. Szybko dowiadujemy się, że seryjne morderstwa są elementami chorej gry, w którą zabójca wciągnął Maggie, podrzucając jej mapę z zaznaczonymi na niej ważnymi punktami. Kiedy agenci przy współpracy z miejscowym szeryfem odkrywają worek na śmiecie z poćwiartowanymi zwłokami, okazuje się, że to dopiero początek koszmaru, w którym Maggie i Tully zagrają główne role.

Trudno powiedzieć, by książka od początku wciągała. Pierwszy rozdział przybliża nam schemat działania mordercy, który na jednym z parkingów napada na dwóch bezbronnych studentów. Początek nie jest więc zły. Prawdziwym koszmarem jest kolejny rozdział, który przypomina jeden niekończący się opis. Jeśli już przez niego przebrniecie, to jakoś pójdzie. Ja czytając go, przeżywałam chwile zwątpienia, głowiąc się, czy Kava nie zapomniała przypadkiem, że istnieje również taka forma podawcza jak dialog, który sprawia przecież, że akcja nabiera tempa. Autorka z niego zrezygnowała, co – moim zdaniem – było błędem, ponieważ czytanie tego rozdziału w takim kształcie to istna droga przez mękę.

Ciekawym elementem jest natomiast wprowadzenie do powieści psów tropiących. Autorka przybliżając pracę Grace i Bola, dostarcza czytelnikom wielu interesujących faktów z życia czworonogów współpracujących z policją czy służbami ratowniczymi. Dowiadujemy się, jak wyszkolić psa, by potrafił szukać zarówno zwłok, jak i żywych ludzi. Jak się okazuje, nie jest to wcale takie łatwe, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, i wymaga sporo pracy ze strony psa i tresera.

Powracając do wad, małym minusem opatrzyłabym wątek perypetii miłosnych agentki O’Dell. Mordercze zmagania z Albertem Stuckym i wszystko to, co Maggie widziała w swoim życiu, sprawiły, że O’Dell otoczyła się murem niemal nie do przejścia. Stała się chłodna, nieprzystępna, nieufna, zwłaszcza w stosunku do mężczyzn, choć i z kobietami jej relacje nie są szczególnie bliskie. Związki z mężczyznami zazwyczaj kończą się fiaskiem, a rozchwiana psychika Maggie i strach przed stabilizacją mają tu niemałe znaczenie. Najlepiej i najbezpieczniej nieustraszona agentka czuje się w zamkniętym na cztery spusty domu w towarzystwie swoich psów. Pamiętamy jej przelotny romans z Nickiem Morellim czy „związek” z Benjaminem Plattem, oba nieudane. Alex Kava znów komplikuje życie uczuciowe swojej bohaterki, podsuwając jej pod nos kolejnego przystojnego mężczyznę. Co z tego wyniknie? Przekonajcie się, jeśli jesteście ciekawi.

Nie wiem, czy Was zachęcać do lektury. Pewnie przyjemnie spędzicie kilka dni, wspólnie z Maggie i Tullym tropiąc zabójcę, ale uprzedzam, że po wszystkim możecie być trochę rozczarowani. Być może zrobiłam się wybredna i nie zadowalam się już opowieścią, która tylko momentami intryguje, ale książka zdecydowanie mnie nie porwała. Szczerze mówiąc, żałuję wydanych pieniędzy, a jeszcze bardziej żałuję, że moja ulubiona autorka powoli chyba się wypala, bo wraz z kolejnymi odsłonami przygód agentki O’Dell serwuje swoim fanom coraz słabsze historie, które choć nadal czyta się szybko, to już bez wypieków na twarzy.

Moja ocena: 6/10

Źródło fotografii:
http://harlequin.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.